Wyślij Samborowi maila

[ kontakt ... ]



Fundacja Przeciwko Leukemii

Strona Medigenu Strona Medigenu

Stowarzyszenie "KROPLA"

Stowarzyszenie Chorych na Białaczkę

Stowarzyszenie Chorych na Białaczkę

Szkoła Windsurfingu

Szkoła Windsurfingu
         Witam internautów, zarówno tych, którzy zabłądzili i trafili na moją stronkę przez przypadek, jak i tych, którzy zrobili to celowo. Skoro tu jesteście i chcecie się dowiedzieć czegoś o mnie, to w nieudolny sposób postaram się sklecić kilka słów, nazwijmy to - życiorysu. Robię to głównie dla tych, którzy mnie nie znają, bo przecież jakiż jest sens w snuciu historii o Tomaszu Samborskim moim znajomym, kolegom czy przyjaciołom? Obiecuję, że będzie krótko, bo w przeciwnym razie nikt tego nie przeczyta. Zacznę standardowo, jak na podaniu do liceum. Urodziłem się w Poznaniu 11 marca 1985 roku. Przez 3 lata mieszkałem w Tarnowie. Obecnie wraz z rodzicami, bratem oraz psem Brutusem (nawet nie wiem, co to za rasa) wiedziemy sobie spokojny żywot w Olszynach koło Wojnicza. Ukończyłem IV Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie, wtedy jeszcze imienia Stanisława Anioła. Moim marzeniem zawsze było studiowanie medycyny, ale droga do jego realizacji była długa i kręta. Na początku wylądowałem na fizjoterapii na krakowskim AWF, gdzie zaliczyłem jedynie semestr, bowiem później, ze względów zdrowotnych, musiałem poprosić o roczny urlop. Czy to od pchania kulą, czy od przenoszenia lodówki koleżanki, ale musiałem być operowany na przepuklinę pachwinową lewostronną. To oznaczało rok straty w mojej edukacji, bowiem w lipcu nie udało mi się dostać na CM UJ Kraków. Po powrocie na AWF, stwierdziłem, że to jednak kierunek nie dla mnie. Postanowiłem postawić wszystko na przysłowiową jedną kartę, rzuciłem studia i rozpocząłem intensywną naukę chemii, biologii i fizyki. Na szczęście ryzyko się opłaciło. W lipcu 2005 roku zostałem studentem Wydziału Lekarskiego w Katowicach Śląskiej Akademii Medycznej. Zanim poznałem prawdziwy pierwszy stres przed kolokwium z anatomii, okazało się, że jestem chory. Wtedy myślałem, że to grypa...
         Teraz mniej poważnie i oficjalnie. Mówią na mnie Sambor, do tej pory zastanawiam się, dlaczego? Niezręcznie opisywać mi samego siebie, ale chyba nie mam wyjścia, bo gdybym zlecił to zadanie komuś innemu, w obecnej sytuacji, nikt nie wspomniałby o moich wadach. Od nich zacznijmy. Otóż jestem powszechnie uważany za zarozumialca i kpiarza. Gdyby były organizowane mistrzostwa Polski w ironii, pewnie zająłbym miejsce medalowe. Przy tym charakteryzuje się specyficznym poczuciem humoru, które nie zawsze zrozumiałe jest dla innych. Rodzice dorzucą, że jestem pamiętliwy i niepokorny - taki młody gniewny. Dość autokrytyki. Tak na co dzień, jestem wciąż beztroskim gówniarzem, któremu wydaje się, że życie to film. Czasem sądzę też, że mam w sobie coś z romantyka, ale może to tylko chwyt reklamowy, żeby poderwać jakąś fajną pannę? Jestem chyba tzw. niepoprawnym optymistą, który umie sobie pozwolić w życiu na różne szaleństwa. Ogólnie nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości, a mówią przy tym, że znam się na ludziach. Gdybym dorzucił coś o zaangażowaniu w akcję ochrony lasów tropikalnych, albo o wyśnionym wolontariacie w Somalii, wyszłoby z tego przemówienie niczym z konkursu Miss World. A co interesuje Sambora? Jak każdy normalny facet ubóstwiam sport, imprezy zakrapiane alkoholem, samochody i kobiety. Tylko czy w dobrej kolejności to wymieniłem? Na tym kończę, co by ewentualnego czytelnika nie zanudzić.


To JA!
Copyright gasior & druciu & sebek © 2006-2010
Dodaj do ulubionych   | Ustaw jako stronę startową | Powiadom znajomych o tej stronie