Wyślij Samborowi maila

[ kontakt ... ]



Fundacja Przeciwko Leukemii

Strona Medigenu Strona Medigenu

Stowarzyszenie "KROPLA"

Stowarzyszenie Chorych na Białaczkę

Stowarzyszenie Chorych na Białaczkę

Szkoła Windsurfingu

Szkoła Windsurfingu

Mowa pożegnalna Brata Tomka


      W imieniu naszej rodziny, tj. Rodziców, Babci i własnym pragnę z tego miejsca podziękować Wam tak tu licznie przybyłym i towarzyszącym w ostatniej drodze mojego kochanego Brata. Wszystkim - bez wyjątku, czyli rodzinie i znajomym którzy przybyli tutaj z najdalszych zakątków, przyjaciołom i kolegom z podwórka, szkoły, studiów z Krakowa i Katowic, znajomym i przyjaciołom rodziców, mieszkańcom Olszyn, Mościc i Tarnowa także reprezentującym te miejsca księżom w szczególności Ks. Pawłowi za piękne kazanie.
      Jeżeli kogoś nie wymieniłem to tylko dlatego że Tomaszek był człowiekiem bardzo otwartym, stąd znało go też bardzo wielu.
      Był człowiekiem bardzo odważnym, dlatego wielu brało z niego wzór zwłaszcza gdy walczył z tą swoją chorobą.
      Był człowiekiem upartym i wytrwałym, dlatego nie poddawał się nigdy, nie zakładał niepowodzenia i nie mówił, że nie podoła.
      Był człowiekiem pełnym wiary i nadziei, wierzył że pokona słabość i powróci do życia sprzed choroby, że zrealizuje w końcu swoje marzenia.
      Był wreszcie człowiekiem o walecznym sercu, nawet bardziej walecznym niż William Wallace bohater jego ulubionego filmu "Braveheart", który zresztą oglądnął chyba 14 razy, zakochany w postaci bohatera i niesamowitej muzyce.
      Jego marzeniem było zostać lekarzem, ale nie zwyczajnym lekarzem tylko takim przez duże L jak Dr House z serialu, który namiętnie oglądał. Mądrym, skutecznym, zdeterminowanym w tym co robi, nie krzywdzącym brakiem profesjonalizmu swoich pacjentów - czego sam osobiście często doświadczył. Miał wszystkie cechy bohatera, którego tak lubił w szczególności niesamowite poczucie humoru, był mistrzem ciętej riposty i inteligentnej ironii, którą tak wszyscy uwielbialiśmy. W jego towarzystwie nie sposób było się nudzić, a Ci którzy go znali wiedzą, że w każdej sytuacji można było na niego liczyć!
      Pan Bóg dał mu wiele talentów, których nie marnował, a jednocześnie bardzo mało czasu, aby zrealizować wszystkie. Na pewno udało mu się jedno - ludzie go kochali, dalej kochają, darzyli zaufaniem a my byliśmy z niego dumni.
      W jednym z ostatnich wpisów swojego internetowego pamiętnika kiedy czuł się bardzo źle, mobilizował sam siebie pisząc "więc wstawaj i biegnij Sambor, biegnij.." I dobiegł... Tu na mecie był przed nami.
      Biegnij Braciszku, biegnij synku, biegnij wnuczku, biegnij Tomaszku tak abyś wygrał lepszy los, a nasz Dziadziu, o którym tak pięknie mówiłeś 4 lata temu, w przerwie na odpoczynek opowie Ci bajkę o Misiu Uszatku. I przytuli zanim nie będziemy tam z Tobą.
      Wiele razy powtarzałem mojemu Braciszkowi, że ta choroba nigdy z nim nie wygra, że uciekając się do gry nie fair, chamskich fauli, nie zdoła go pokonać, bo ma wiarę, wole walki i ogromną determinację by wygrać.
      Mój Brat rozegrał mecz życia. Mimo że przeciwnik był silniejszy, walczył jak równy z równym i mimo że po ostatniej syrenie dogrywki na tablicy widniał niekorzystny wynik, to nie on przegrał! Ty wygrałeś BRACISZKU!
      Trener ściągnął go z boiska poobijanego, obolałego i cierpiącego bo przeciwnik faulował tak bardzo że uniemożliwił Mu dalszą grę.
      Mądry trener... choć podjął dla wielu, w tym i dla mnie - dla NAS niezrozumiałą decyzję, dał Tomkowi odpocząć... Lecz nie martw się Braciszku, masz bardzo zgraną drużynę, która nie zapomni co dla niej zrobiłeś i nie pozwoli zmarnować tego co po sobie zostawiłeś i będzie gryźć parkiet by nasz lider, był z nas dumny i spokojnie odebrał swoją zasłużoną nagrodę!
      Jak już się rozpakujesz, usiądziesz w swoim niebieskim foteliku to proszę... napisz nam listy z nieba o wszystkim(...)!








Powrót
Copyright gasior & druciu & sebek © 2006-2010